przygotowana do egzaminu

Egzaminy bez stresu: To możliwe!

Nowatorska placówka edukacyjna w Łodzi - inny wymiar nauki

Rozpoczyna się nowy rok szkolny, a rodzice już mają obawy o to, jak się zakończy. Doświadczenia ostatnich miesięcy przypominają nam, jak wiele różnych dziedzin nauki musi samodzielnie przyswoić uczeń i jak dużym może stać się to wyzwaniem. Szukasz recepty na bardziej efektywne uczenie się? Nic nie przynosi lepszych skutków niż indywidualne podejście, dobrze zaplanowany sposób pracy i jeszcze lepsza relacja z nauczycielem. Brzmi świetnie, prawda? Ale czy to możliwe?

Część dzieci potrzebuje więcej czasu na opanowanie niektórych zagadnień, niektóre nie potrafią poradzić sobie z zadaniami domowymi. Nie nadrobią samodzielnie narastających w ten sposób zaległości. Inni uczniowie mają ambicje, by pogłębiać wiedzę, osiągnąć maksymalny wynik na egzaminie – choć ich szkoła nie gwarantuje wysokiego poziomu, a nauczyciele nie angażują się wystarczająco. Kryzys związany z epidemią obnażył niedostatki polskiego systemu szkolnego.

Cokolwiek nas motywuje do zmiany, warto poszukać profesjonalnej pomocy. Inwestycja w wiedzę i rozwijanie indywidualnych zdolności otwiera drogę ku nieosiągalnym dotąd poziomom. W Łodzi placówkę otworzyła właśnie największa sieć edukacyjna w Polsce (na chwilę obecną ma 41 oddziałów!) – Galileusz, która od kilkunastu lat skupia wokół siebie korepetytorów, nauczycieli i pasjonatów nauki z różnych dziedzin, prowadzących indywidualne i grupowe zajęcia dla dzieci i młodzieży, z konkretnych przedmiotów szkolnych oraz wspomagające i ogólnorozwojowe.

– Naszym mottem są słowa Alberta Einsteina: "Nauka w szkołach powinna być prowadzona w taki sposób, aby uczniowie uważali ją za cenny dar, a nie za ciężki obowiązek.". Stąd formuła każdych prowadzonych u nas zajęć opiera się przede wszystkim na relacji i na partnerskim podejściu do ucznia. W skali kraju to wciąż unikatowe podejście. – wyjaśnia właścicielka łódzkiego Galileusza. - Będąc mamą nastoletniego syna, tegorocznego maturzysty, miałam okazję przyjrzeć się procesowi kształcenia, praktycznie na każdym etapie. Ponieważ lata jego wczesnej edukacji przypadły na pobyt poza granicami Europy, miałam też pewną skalę porównawczą, zarówno co do systemu kształcenia jak i podejścia do ucznia. Przyznam, że porównanie to nie wypada na korzyść polskich szkół. Wciąż ideałem jest uczeń, który nie sprawia problemów i karnie wypełnia polecenia, a przecież wiadomo, że w życiu jest różnie. Młodzi ludzie nie zawsze potrafią dostosować się do wyobrażenia nas, dorosłych, sprostać naszym wymaganiom. Dorastanie jest prawdziwym wyzwaniem i jeszcze do tego dochodzi konieczność przyswojenia wiedzy z tak wielu dziedzin, to potrafi być frustrujące i przytłaczające. Często zdarza się, że niewywiązywanie się dziecka z jego „szkolnych obowiązków” skutkuje kontaktem z rodzicem, który ma przejąć sprawy w swoje ręce. Działanie takie jest kontrproduktywne, bo nie można wyręczyć nikogo w procesie budowania relacji i poprawnej komunikacji. Prawdziwe schody zaczynają się, kiedy okazuje się, że nasze dziecko wymaga szczególnej zachęty do nauki, bądź zwyczajnie sobie z czymś nie radzi. Dom zamienia się wtedy w placówkę kształcenia, która przejmuje rolę „pogotowia edukacyjnego”. Tę opcję również przerabiałam. – mówi Agnieszka Pałaszyńska. - Prawdziwy problem pojawia się wtedy, kiedy rodzice nie są w stanie sami udźwignąć roli nauczyciela własnych dzieci. Ostatnie miesiące pokazały jak bardzo trudnym jest to wyzwaniem. Oczywiście zdarzają się pedagodzy z prawdziwego zdarzenia, rozumiejący potrzeby dzieci, wprowadzający swoje programy autorskie, „przemycający” sposoby na lepsze zapamiętywanie materiału. Ci jednak są wciąż w zdecydowanej mniejszości. – stwierdza właścicielka Galileusza. - Mając te wszystkie doświadczenia i zdając sobie sprawę jak ważnym jest dotarcie do ucznia, zbadanie jego możliwości, pochylenie się nad trudnościami i rozwijanie umiejętności, zdecydowałam się na otwarcie placówki, która wspiera ucznia zarówno w procesie kształcenia jak i wszechstronnego rozwoju. – kontynuuje właścicielka Galileusza w Łodzi. - Nasza kadra jest starannie dobierana. Są w niej osoby na co dzień zajmujące się pracą w szkole, ale też takie, które od lat uczą nie będąc zawodowymi nauczycielami. Przy ich wyborze kierowaliśmy się ich pasją do przekazywania wiedzy z danego przedmiotu, chęcią „zarażenia” nią naszych uczniów, umiejętnością przekazywania informacji, podejściem do ucznia. Ważne też dla nas było to, że osoby te znają obowiązujące na egzaminach wymagania, wiedzą, jak prowadzić ucznia do sukcesu - zdania egzaminu kończącego szkołę podstawową czy maturalnego. Najlepszą rekomendacją są opinie samych uczestników kursów. Mój syn uczęszczał na zajęcia z języka polskiego do współpracującego z nami wykładowcy tego przedmiotu. Usłyszeć od niego o nauczycielu „on jest świetny”, jest dla mnie super rekomendacją – śmieje się nasza rozmówczyni. - Chcemy dostarczać najwyższą jakość na rynku edukacyjnym dzieci i młodzieży w Łodzi. Jej wyznacznikiem jest indywidualny rozwój i postępy każdego z uczniów. W Galileuszu kładziemy nacisk na to, by stworzyć atmosferę akceptacji i wzajemnego szacunku. Bardzo ważny jest dla nas przyjazny kontakt z uczniami i zatroskanymi rodzicami. Wierzymy, że tylko w takich warunkach uczniowie mogą się rozwijać i nabywać nowe umiejętności. Na tę chwilę mamy jeden oddział na Bałutach, ale już myślimy o rozwoju i otwarciu nowych placówek w innych częściach miasta.

Agnieszka Pałaszyńska - właścicielka łódzkiego Galileusza

Organizacja zajęć w Galileusz Łódź